Westchnęłam głośno odkładając szczotkę.
W końcu gdybym się jakoś wystroiła, Sue stwierdziłaby że naprawdę mi się on podoba. Uśmiechnęłam się do siebie. Długie, jasne włosy spięłam w wysoki kucyk, kiedy zawsze tak je wiązałam, była zła, że moje największe atuty pozostawiam spięte, a nie na wierzchu. Ubrałam mój ulubiony biały sweter, którego naprawdę nie znosiła, od razu krzyczała, że mam go ściągnąć, ale ja widziałam jednak coś uroczego w nim, w tych dużych, brązowych misiach wyszytych na jego środku. Myślałam jeszcze czy nie ubrać moich długich, brązowych kozaków, które zasłaniały moje nogi, ale w końcu stwierdziłam, że koniec tego dnia dla niej tortur.
Rosie była chora, siedziała z dużą temperaturą w domu, dlatego zaparzyłam jej gorącą herbatę i poprosiłam przez telefon tatę, żeby podjechał chociaż z nią do lekarza.
Wsiadłam w moją białą toyotę yaris i podjechałam pod jej dom.
Kiedy weszła do auta rozpięła moją kurtkę i jęknęła z grymasem.
-Ty chyba żartujesz-mruknęła.
-Dlaczego?-Zapytałam uśmiechając się szeroko.
Fuknęła ze złością i kazała mi czekać. Pobiegła do domu, a po pięciu minutach zauważyłam, że idzie z całą reklamówką ciuchów.
-Skoro nie potrafisz mnie posłuchać, to będziesz zmuszona siedzieć ze mną w łazience całą przerwę i przebierać się w moje ciuchy-uśmiechnęła się złośliwie.
-Ale..
-Żadnego ale, Grace. Prosiłam cię o coś, tak? Myślałam, że się mnie posłuchasz, ale widocznie się myliłam-westchnęła.-Jeźdźmy już do tej szkoły.
***
W łazience przebierałam już chyba jej czwartą bluzę, która odsłaniała ramiona i miała moim zdaniem zbyt duży dekolt.
-Nie, Sue, za nic nie ubiorę się w twoje bluzki, są zbyt obcisłe-westchnęłam nakładając na ramiona mój sweter.
-Powinnaś w takich chodzić-odezwała się dziewczyna, która obok nas poprawiała swój makijaż. Uśmiechnęła się lekko do mnie.-Naprawdę, masz świetną figurę, a zasłaniasz się jakimiś dużymi swetrami.-Oparła się o umywalkę spoglądając na mnie od góry do dołu.
-Znacie się w ogóle?-Odparła Susanne spoglądając na swoje paznokcie, zawsze tak robiła kiedy była o mnie zazdrosna, nie lubiła jak miałam dużo przyjaciół, uważała wtedy, że nasza przyjaźń się skończy, bo nie będę miała dla niej czasu.
Brunetka pokręciła głową z rozbawieniem.
-Nie. ale mówię po prostu to co zauważyłam.-Podała mi do ręki swój tusz do rzęs.-Na twoim miejscu wzięłabym od niej tą niebieską koszulę, podkreśla ci oczy-mrugnęła do mnie i wyszła z łazienki, nawet nie zabierając swojego tuszu.
Razem z Sue spojrzałyśmy na siebie i zaczęłyśmy się głośno śmiać.
-Ale, żeby tak dosłownie, przy mnie, przy tobie flirtować, to trzeba mieć tupet-mruknęła Sue i zabrała się za malowanie moich rzęs.-Ale w sumie laska miała rację, ubierz tą niebieską bluzkę.
***
Gdy wyszłam z sali historycznej, wzięłam głęboki oddech. Poprawiłam swoją torebkę i poszłam w kierunku stołówki. Nasza szkoła była naprawdę ładna, dostaliśmy dofinansowanie od miasta na jej rozbudowę. Posiadaliśmy naprawdę dużą bibliotekę z dwoma piętrami, nowe ławki, a także wszystkie ściany w szkole zostały odmalowane na jasny beż i delikatną biel, nawet jedzenie w stołówce stało się całkiem dobre.
Gdy do niej weszłam, zauważyłam, że Sue już do mnie macha. Specjalnie z David'em zostawili mi miejsce naprzeciwko Oliver'a, który siedział do mnie tyłem i nawet nie odwrócił się, żeby chociaż na mnie spojrzeć.
Usiadłam obok Sue. Dopiero wtedy podniósł na mnie swój wzrok.
-Ekhm, no to to jest Grace, Grace to David i Oliver-przedstawiła nas Sue, uśmiechając się szeroko.
Posiliłam się na uśmiech i każdemu z nich podałam symbolicznie rękę. David również uśmiechnął się do mnie szeroko, natomiast Oliver, no cóż, nawet nie raczył podnieść lekko kącików swoich ust. Od niechcenia podał mi swoją dłoń.
Podniosłam brwi zdziwiona, nie myślałam, że tak się zachowa. Nie pozostając dłużna, odwróciłam nerwowo wzrok. David razem z moją przyjaciółką żartowali i wygłupiali się. Uśmiechałam się lekko w ich kierunku, miło było chociaż ich widzieć szczęśliwych.
Chciałam stąd uciec. Chciałam, żeby Nathan był w szkole, nie musiałabym wtedy przysiadać się do ich stolika.
-Grace-mruknęła zniecierpliwiona dziewczyna.
-O matko, przepraszam, zamyśliłam się, tak?
-Oliver się coś ciebie pytał-westchnęła.
Przeniosłam na niego wzrok. Spoglądał na mnie obojętnym wzrokiem. Kiedy poczułam, że palą mnie policzki, zaśmiał się gorzko.
-Już nic, pytałem co ubierasz na dyskotekę-uśmiechnął się lekko.
Odruchowo, kątem oka spojrzałam na Sue, która wcale nie była zainteresowana naszą rozmową.
-Nie wiem, a ty?-Zaczęłam wykręcać palce.
-Grace-zaśmiał się.-Pytasz się chłopaka co ubiera na dyskotekę. Nie denerwuj się, przecież cię nie zabiję na tej dyskotece.
-Co do tego, to mam wątpliwości-uśmiechnęłam się.-Przepraszam, to trochę przez Sue, nie wiem co ci powiedziała, więc..
-Nic czego musiałabyś się wstydzić-mrugnął do mnie. Głośny dzwon, oznajmił, że za 10 minut zaczną się lekcje.-Grace, mam do ciebie prośbę, wiem, że mnie nie znasz i w sumie, to raczej nie mamy dobrych kontaktów, ale uważaj na siebie...a najbardziej uważaj jak dobierasz przyjaciół, niektórzy wcale nie chcą dla ciebie dobrze, raczej chcą cię skrzywdzić...
-Co masz na myśli?-Szepnęłam słysząc jak odruchowo ścisza głos.
Wstał z krzesła odruchowo ze swoim przyjacielem. Pochylił się w kierunku mojego ucha.
-Uważaj na Nathan'a-szepnął.
Kiedy już chciałam zacząć na niego krzyczeć, dlaczego widzi wroga w moim najlepszym przyjacielu, już szedł w kierunku wyjścia. Sue spojrzała kątem oka na mnie.
-Jesteś blada jak ściana, zjedz chociaż trochę tego lunchu bo mi jeszcze zasłabniesz, idę dzisiaj na kółko teatralne, nie czekaj na mnie-przytuliła mnie i również jak chłopcy, wyszła z sali.
Spojrzałam na tacę, rzeczywiście nic nie tknęłam, ale po ostrzeżeniu Oliver'a nie byłam ani trochę głodna.
Co miał na myśli?
Przecież Nathan, już od kiedy się poznaliśmy, nie zrobił mi żadnej krzywdy. Był dla mnie troskliwy, chciał jak najlepiej, co prawda przez częste kłótnie z Susanne musiałam być bardziej po stronie najlepszej przyjaciółki, w końcu z nią znałam się dłużej, ale mimo wszystko nie myślałabym nigdy, że jest gotowy mnie zranić. Był bardziej gotowy zranić kogoś, kto mógłby to zrobić mi.
Traktowałam go jak starszego brata, wszelkie problemy zawsze lądowały do niego i Sue.
Stukałam paznokciami w stolik. Widząc, że większość osób również zbliża się ku wyjściu, podniosłam się z miejsca i odniosłam swoją tackę.
Westchnęłam. Może tak naprawdę Oliver nie mówił tego poważnie. Może chciał mnie tylko sprowokować.
Może...
Zacisnęłam pięści ze złości. Odrzuciłam włosy do tyłu. Byłam naprawdę zła, że tak szybko zdołałam się wytrącić z równowagi.
Pewnie to żart, gdzieś z rogu musiał obserwować moją reakcję i razem ze swoim kumplem się ze mnie naśmiewać.
To jest Oliver Black.
Człowiek, którego nawet nie znam. Dlaczego miałabym mu ufać?
Musiałam się dowiedzieć co za korzyści miał z tego, że wyprowadził mnie z równowagi i bezpodstawnie obrażał mojego przyjaciela.
Zamierzałam się tego dowiedzieć.
I to dzisiaj.
***
Po skończonych lekcjach wpadłam na Sue.
-Widziałaś Black'a?-Zapytałam nie kryjąc nerwowości w swoim tonie.
Podniosła zaskoczona brwi.
-Już się umawiacie po lekcjach?-Zaśmiała się.-Jak się pospieszysz, to znajdziesz go jeszcze na parkingu.
Wyszłam szybko z szkoły, nie tłumacząc się jej, zabrałoby mi to zbyt wiele czasu.
Niestety, na parkingu nigdzie go nie widziałam. Wsiadłam do swojego auta. Rosie czekała już pewnie na mnie w domu, zamierzałam jeszcze wstąpić po coś na wynos, na obiad.
Próbowałam odpalić auto, ale za nic w świecie nie chciało ruszyć. Uderzyłam dłońmi w obręcz kierownicy zdenerwowana.
Wysiadłam z niego, otworzyłam maskę spoglądając jak tępa na wszelkie kable i inne mechanizmy znajdujące się pod pokrywą. Poczułam jak ktoś dotyka mojego ramienia.
-Nathan-uśmiechnęłam się szeroko obejmując go ramionami.-Przychodzisz mi z odsieczą.
-Jak zwykle-zaśmiał się.-Co się stało?
-Czemu nie było cię w szkole?-Zapytałam.
Uśmiechnął się.
-Najpierw ty mi powiedz, co nie tak z twoim autem.
-Pytasz o to mnie....serio?
Zaśmiał się znowu.
-No tak, zapomniałem-zaczął kręcić coś przy silniku, szarpnął czymś mocno i auto powróciło do swojego pierwotnego stanu.-Zostałem w domu, źle się czuje, właśnie jechałem po lekarstwa, a potem miałem odebrać Sue, czemu pytasz, tęskniłaś księżniczko?-Uśmiechnął się do mnie.
-Żebyś wiedział co ona wymyśliła...zresztą pogadamy potem, muszę kupić obiad, będziesz jutro w szkole?-Spytałam pełna nadziei.
-No coś ty, chodzę po dworze z gorączką-westchnął.-Ja też muszę lecieć, będę w szkole może za kilka dni, na razie, Gracie.
Uśmiechnął się znowu do mnie i szybko poszedł w swoim kierunku. Wsiadłam z powrotem do auta.
Przekręciłam kluczyk i pojechałam w kierunku mojej ulubionej restauracji.
Nagle sobie o czymś przypomniałam.
Nathan, zupełnie jak ja, nie znał się na autach. Nadal w uszach słyszałam dźwięk jak wtedy kiedy mocno szarpnął czymś w silniku. Spanikowana nie wiedziałam co robić.
Oliver stał na środku parkingu. Szybko podbiegł do mojego auta i biegnąc stukał w moje okno. Otworzyłam drzwi.
-Skacz!-Krzyknął.
Odpięłam pasy, a on nadal biegnąc wyciągnął w kierunku mnie ręce. Rzuciłam się na niego i razem potoczyliśmy się kilka metrów od auta.
Samochód, owszem zatrzymał się, ale cała maska dymiła się.
Usłyszeliśmy głośny trzask. Zakryłam głowę rękoma podciągając kolana do brody. Poczułam jak Oli zakrywa mnie swoim ciałem. Dopiero po kilku sekundach otworzyłam oczy. Chłopak spoglądał na mnie zdenerwowany.
-Boże, Grace, rozumiem, że na mnie lecisz, ale żeby do tego stopnia aby niszczyć sobie auto? Co ty do cholery zrobiłaś, chciałaś się zabić?!-Krzyknął zdenerwowany.
-Ja...nie...to nie tak...-odparłam łamiącym się głosem, w uszach brzęczało mi ciągle jego pierwsze zdanie.-Ale ty jesteś obłudny, musiałabym upaść na mózg, żeby robić tylko coś takiego, żebyś przygniatał mnie swoim ciałem i się na mnie wydzierał.
Przewrócił oczami.
-Nathan próbował mi pomóc, bo silnik nie chciał mi odpalić, on...naprawdę chciał tylko pomóc-szepnęłam.-On chciał tylko pomóc, tak...pomóc...
-Do cholery, czy ten kretyn wiedział, że przez to, że chciał ci tylko "pomóc", mogłabyś już dawno nie żyć?
Pokręciłam przeciwnie głową.
-Nie każdy jest tak idealny jak pan Black-syknęłam z odczuwalnym sarkazmem.
-Jasne, broń go dalej, wątpię, żeby zrobił to niecelowo-warknął.
Poczułam jak bardzo się złoszczę. Zaczęły piec mnie policzki z samej złości. Wstałam z ziemi spoglądając na niego.
-Co ty w ogóle do niego masz, nawet się nie znacie!Dlaczego uważasz, że nie powinnam mu ufać, co? No podaj mi powód-Krzyknęłam uderzając pięściami w jego tors.
-Może powiem inaczej, gdyby naprawdę był twoim przyjacielem, poczekałby aż odjedziesz, a co najważniejsze, skoro się nie znał na samochodach, nie narażałby cię na takie ryzyko. Rozumiem, że mi nie ufasz, ale gdybyś naprawdę była mi obojętna to nie biegłbym jak czysty kretyn tuż przy twoim aucie, żeby ci uratować życie.
Zamilkłam. Odeszłam o krok przełykając ślinę. Mimo wszystko widziałam w jego oczach troskę, ale nie chciałam wierzyć myślom, że mógł mieć rację. Spuściłam wzrok znów nerwowo strzelając palcami.
Zaraz, zaraz, czy on powiedział, że nie jestem mu obojętna?
No dlaczego oni ją chcą uśmiercić? :<<
OdpowiedzUsuńI tydzień czekania na następny :'c
....
Pisz pisz bo chce wiedzieć co bd dalej!!!! ;)) ;*
A ja bym chciała, żeby było coś z Oliverem :D
OdpowiedzUsuńBędzie dyskoteka to może coś się wydarzy...:) ( liczę na to)
+
zgadzam się z komentarzem po wyżej:
"pisz pisz bo chcę wiedzieć co dalej" :) ~ czekoladka
A ja chce kurwa następny bo mi się podoba i już nie umiem się doczekać! DZIĘKUJĘ ZA UWAGĘ :*
OdpowiedzUsuńja takze nie umiem sie doczekac nastepnych rozdzialow!moze autorka zechcialaby pisac dla nas czesciej?:jestem pod wrazeniem,z roku na rok coraz lepiej! zaraz ukaze sie nam kolejna becca fitzpatrick;)
OdpowiedzUsuńBardzo fajnie piszesz! Masz talent :)
OdpowiedzUsuńhttp://nikiinicolee.blogspot.co.uk/ zapraszam do mnie! :)
fajnie piszesz, powodzenia!
OdpowiedzUsuńobserwuję!
www.patt-cieslewicz.blogspot.com
Zajebiste!
OdpowiedzUsuń