Zaczęłam żałować, że jednak zgodziłam się na spotkanie z Oliver'em. Moi przyjaciele nie będą zachwyceni, Sue może jeszcze się uśmiechnie, ale Nathan?
Na miłość boską, on mnie chyba zabije swoim spojrzeniem, na pewno nie będzie zachwycony, że mam randkę z Black'em.
Mimo że wcześniej nie znałam ani Olivera, ani Davida, zaczęłam się przyglądać jak inni ludzie zachowują się w stosunku co do Black'a.
Już same jego nazwisko, gdy wspomniało się w większym gronie rodziło wiele mieszanych uczuć. Dziewczyny z rozmarzeniem spoglądały na niego, ale zazwyczaj spuszczały wzrok, kiedy spoglądał na nie chłodno, natomiast w chłopakach, nawet od niego starszych, budził zarówno podziw jak i rozdrażnienie. Do szkoły przyjeżdżał czarnym motorem wywołując zazdrość u rówieśników i zachwyt wśród najmłodszych klas. Często wkładał przeciwsłoneczne okulary i rzadko kiedy kogokolwiek kogoś obdarzał uśmiechem.
Należałam do nielicznych, którzy na to zasługiwali.
Dowiedziałam się, któregoś razu od Sue, że nauczyciele przyzwyczaili się do jego wypełnionych sarkazmów odzywek, większość jednak widziała w nim potencjał, którego nie do końca rozwijał.
Zauważyłam kilka razy w tym tygodniu, że kiedy miał tak zwane "okienka", siedział na dziedzińcu i czytał książkę. Każdy, kogo bym się nie spytała, wiedział kim jest Oliver Black i rzadko kto odważyłby się z nim zadzierać.
Mimo wszystko widziałam jak otwiera przed niektórymi serce. Z David'em naprawdę się dogadywali. Często ich śmiech zanosił się na całej jadalni. W ostatnie przerwy, kiedy go obserwowałam, widziałam jak rozmawia z wysoką, opaloną brunetką. Chodziła do młodszej klasy, a mimo wszystko wyglądała tak, jakby miała dokładnie tyle samo lat, co Oliver. Dogadywali się, jednak w jej towarzystwie widziałam, że chłopak nie czuje się dobrze, miał ściągnięte brwi, a jego oczy zdradzały, że się czymś martwił. Zazwyczaj rozmawiali cicho, tak aby nikt ich nie słyszał.
Kiedy w czwartkowy wieczór, opowiedziałam swoim przyjaciołom o sobotniej randce spoglądali na mnie zszokowani. Potrzebowałam dwóch dni na zdobycie się odwagi, żeby ich o tym poinformować. Sue spoglądała na początku na mnie z niedowierzaniem, jednak po kilku sekundach jej twarz rozjaśniła się, a jej usta wygięły się w pogodnym uśmiechu. Uściskała mnie i zaczęła przeszukiwać w swojej szafie odpowiedniej dla mnie sukienki, Natomiast Nathan, spoglądał na mnie w osłupieniu. Nie odezwał się ani słowem.
-Nathan...-szepnęłam.
Spojrzał na mnie z ukosa. Wstał z ziemi. Sue spojrzała na niego podnosząc ciemne brwi.
-Nie Grace. Wiesz o tym dobrze, że go nie cierpię, gdybyś ty nie znosiła jakiejś dziewczyny, która mi się podoba, to nie poszedłbym z nią na żadną randkę-warknął.
-On mi się nie podoba!-Krzyknęłam pełna złości.
-Kogo ty oszukujesz, mnie czy siebie?-Westchnął. Przeczesał ręką włosy. Uściskał moją przyjaciółkę, a mnie zmierzył spojrzeniem.-Zadzwoń jak zmądrzejesz.
Gdy już otwierał drzwi, aby wyjść, byłam okropnie wściekła.
-Stój!-Znów krzyknęłam czując gorzki smak goryczy w moim głosie.-Co ty do mnie powiedziałeś?
-Że masz zadzwonić jak zmądrzejesz, blondi-spojrzał na mnie z pogardą.-Ach, no tak, zapomniałem, że chyba wyżarło ci szare komórki.
-Nathan?!-Odezwała się poirytowana Sue wyłaniając się z garderoby.
Zdziwił mnie. Nigdy tak się do mnie nie odzywał. Zawsze był miły, troskliwy i nawet w najgorszych kłótniach, nie pozwalał sobie na tyle.
Zmierzył mnie ponownie spojrzeniem i wyszedł trzaskając drzwiami.
Spojrzałyśmy na siebie z Susanne, wzruszyła ramionami podając mu wieszak z sukienką. Uśmiechnęłam się do siebie. Była śliczna.
Rose powoli wracała do zdrowia, tata chodził po domu cały w skowronkach i w końcu nie czułam się tak, jakbym wchodziła do pustego domu. Wiedziałam jednak, że w końcu koledzy z pracy, będą go potrzebować i wszystko będzie wyglądać tak jak wyglądało.
Oliver dowiedział się od David'a gdzie mieszkam i postanowił przyjechać po mnie. Zastanawiałam się tylko czy pożyczy od przyjaciela lub rodziców auto czy może jednak przyjedzie motocyklem.
Na dworze nie było już śniegu, jednak ciągle było zimno.
Ubrałam sukienkę od Sue, była kremowa, rękawy sięgały mi do łokci, a czarny pasek podkreślał moją talię. Włosy delikatnie zakręciłam, natomiast oczy i rzęsy, pomalowałam czarnym tuszem i kredką. Kiedy usłyszałam dzwonek do drzwi, szybko skończyłam malować usta i zbiegłam na dół. Bałam się, że tata otworzy drzwi i zaprosi go do domu. Przechodząc korytarz ubrałam płaszcz i założyłam na nogi buty. Szal, przewiązałam przez szyję i zobaczyłam, że z uśmiechem, mój tata, otwiera drzwi. Przeklęłam w myślach zakładając na ramię torebkę.
-Dzień dobry-odezwał się grzecznie Oliver. Widząc mnie, uśmiechnął się szeroko.-Cześć Grace.
Mój tata zmieszany podniósł brwi, a jego uśmiech powoli schodził z ust.
-Gdzie jedziecie?-Zapytał niepewnie zerkając na motor.
-Coś zjeść i pogadać-wtrąciłam się szybko przechodząc obok taty.
-Mogłaś zaprosić kolegę do domu-mruknął.
Otwarłam usta ze zdziwienia, ale szybko Oliver przejął pałeczkę uśmiechając się.
-Dziękuję za zaproszenie, może innym razem. Do widzenia.
Zamknęłam za nimi drzwi. Szłam obok Oliego niepewnie spoglądając w jego stronę. Wyciągnął z podręcznego bagażnika drugi kask. Spojrzał na moje gołe dłonie podnosząc brwi.
-Jak będziesz się do mnie przytulała, musisz włożyć ręce w moje kieszenie, bo zamarzniesz-mruknął wkładając mi kask na głowę.
-Skąd pewność, że będę się do ciebie przytulała?-Mruknęłam.
-Inaczej nie pojedziemy motorem, bo wyobraź sobie, że nie ma tutaj pasów, niespodzianka prawda, księżniczko?
Podniosłam oczy do góry na co parsknął śmiechem. Zapiął uchwyt powstrzymujący kask, a później zajął się swoim. Kiedy obydwoje usiedliśmy odwrócił się do mnie biorąc moje ręce i objął nimi swój brzuch, przy okazji wkładając moje ręce do jego kieszeni. Odpalił silnik i ruszyliśmy w kierunku autostrady. Gdy zwiększył prędkość przywarłam do niego mocniej. Czułam jak drgają jego mięśnie ze śmiechu.
Po kilkunastu minutach dojechaliśmy na miejsce. Od razu zauważyłam duże, oświetlone lodowisko. Zeszłam z motoru niepewnie. Chłopak ściągnął mój kask uśmiechając się lekko. Zauważyłam kilku ludzi z naszej szkoły. Spoglądali w osłupieniu na naszą dwójkę.
Kiedy zawiązywałam łyżwy odezwałam się do niego cicho.
-Ostatnim razem jeździłam na łyżwach jak byłam mała.
Spojrzał na moje łyżwy.
-Widać, bo nawet nie potrafisz ich zawiązać.
Zmierzyłam go spojrzeniem. Kucnął zawiązując mi je.
Gdy weszliśmy na lodowisko od razu chwyciłam się barierki spanikowana. Pokręcił głową z rozbawieniem. Chwycił mnie za rękę i poczułam jak przechodzą mnie dreszcze. Pociągnął mnie lekko. Naśladowałam jego ruchy starając nie wybuchnąć się śmiechem.Jakiś chłopak obok nas jechał bardzo szybko, uderzył mnie mocno łokciem, poczułam jak łapie mnie w talii Oliver, miał opuszczone brwi z zdenerwowania. Szepnął tylko, że mam poczekać i podjechał do niego. Widziałam jak wskazuje na mnie mając zmrużone oczy. Podjechali do mnie razem.
-No...przepraszam, powinienem uważać..-odparł spuszczając wzrok.
Spoglądałam na niego w osłupieniu. Pokiwałam lekko głową. Przeniosłam wzrok na Oliver'a, był rozbawiony i zadowolony z siebie.
Po kilkunastu minutach jeżdżenia, zeszliśmy z lodowiska. Oli miał zmartwiony wyraz twarzy.
-Wszystko w porządku?-Zapytałam.
-Twój kumpel coś kombinuje-mruknął patrząc przed siebie.
Podniosłam brwi zaskoczona. Rzeczywiście, Nathan nie spuszczał z nas wzroku. Siedział na ławce mierząc nas spojrzeniem. Wzięłam głęboki oddech.
-Chodźmy może się napić czegoś gorącego-zaproponowałam cicho, czułam jak łamie mi się głos.
-Ej, Grace, nie przejmuj się-objął mnie ramieniem uśmiechając się pocieszająco.
Odwzajemniłam niepewnie uśmiech.
***
Kawiarnia była bardzo przytulna. To Oliver wymyślił, abyśmy wybrali się tam. Wystrój był skromny, ale bardzo ładnie dobrany. Kelnerki uśmiechały się promiennie, a cicha, spokojna muzyka grała z radia. Siedzieliśmy naprzeciwko siebie w wygodnych fotelach, mogliśmy spokojnie ubrać kapcie, które były tam za darmo i ułożyć się tak jak nam się podoba. Musiałam zapamiętać ten adres, chciałabym zobaczyć minę przyjaciółki, perfekcjonistki, gdy każdy klient czuł się w tym lokalu jak u siebie w domu.
Kiedy już zamówiliśmy gorące czekolady i rozgadaliśmy się na dobre, zapytałam go:
-Dlaczego jesteś do wszystkich taki wredny?
-Bo na to zasłużyli, tylko nielicznych ludzi darzę sympatią.
-Przecież połowy tych ludzi nie znasz-zaśmiałam się upijając łyk czekolady.
-I nie mam zamiaru poznawać-pokręcił głową z rozbawieniem.
Byliśmy tak zachwyceni podawanym napojem, że zamówiliśmy drugi kubek.
-Co miałeś na myśli, żebym uważała na Nathana?-Szepnęłam.
Odwrócił wzrok mocniej trzymając kubek. Myślał nad czymś, dopiero po kilku minutach spojrzał na mnie. Miał zgaszone spojrzenie, tak jakby w ostatniej chwili zrezygnował. Dopiero wtedy zobaczyłam za jego plecami Nathana, spoglądał skupiony w jego plecy. Jako jedyny, nie siedział odprężony i zrelaksowany. Widziałam jak spina mięśnie. Napotykając mój wzrok, szybko rozluźnił je i uśmiechnął się sztucznie. Przeprosiłam Oliver'a, który nawet nie podniósł wzroku, gdy wstałam z miejsca.
-Czy ty mnie śledzisz?-Mruknęłam.
-Chciałabyś-spojrzał na mnie z ukosa.-Muszę mieć na oku jak z nim jesteś.
Zacisnęłam pięści ze złości. Odeszłam bez słowa, wzięłam do ręki kubek i wypiłam do końca czekoladę.
Pociągnęłam za nadgarstek Oliver'a, który nadal spoglądał na mnie pustym spojrzeniem. Wyszliśmy z lokalu, kątem oka, zauważyłam jak mój przyjaciel również zbiera się do wyjścia.
-Oli-mruknęłam zdenerwowana.
Pomrugał kilka razy oczami spoglądając na mnie nieprzytomnie. Zaśmiał się.
-Żartowałem, chciałem sprawdzić twoją rekcję jak będę się zachowywał jak totalny idiota-odparł.-Chyba się za tobą stęsknił, skoro ciągle za nami chodzi.-Powiedział.
-Tak, mam go dosyć-mruknęłam.
-Chcesz, żeby się odczepił dzisiaj od nas?
Skinęłam niepewnie głową. Pochylił się i dotknął swoimi wargami moich ust. Usłyszałam głośny grymas Nathana i odgłos zamykanych drzwi od auta.
***
W poniedziałek, na stołówce, gdy zobaczyłam posiniaczoną twarz Oliver'a, taca wypadła mi z rąk. Nieschudnie założył bluzę, jednak na jego obojczykach i ramionach było widać widoczne zadrapania i siniaki. Miał założone przeciwsłoneczne okulary, co wskazywało, że musiał mieć podbite oko.
Westchnęłam głośno i z drżącymi rękami podniosłam swój posiłek. David zmierzył mnie spojrzeniem. Odłożyłam przerażona swoje śniadanie i wyszłam z sali.
Aaaaa!!! Nie lubię cię! Jak mogłaś?! W takim momencie urwac? :<<<
OdpowiedzUsuńPisz pisz szybko następny!!! :*
emocje, emocje, emocje, czekam co będzie dalej. Pisz, bo jutro możesz później wstać!
OdpowiedzUsuńKocham twojego bloga! Nie przestawaj pisac :) Czekam na dalsze losy bohaterow, dodawaj jak najczesciej <3 Moim masz talent i nie mozesz go znarnowac :)
OdpowiedzUsuń