-Sue? Wiesz może kim była dziewczyna, w długich czerwonych włosach, co była na naszych dniach otwartych?
Spojrzała na mnie unosząc brwi.
-Szczerze ci powiem, że o to samo miałam cię zapytać. David z Oliver'em byli naprawdę zdenerwowani widząc ją. Jak spytałam się o nią Davida, nie chciał mi nic powiedzieć. Mówił tylko, że to stare sprawy Olivera.
Westchnęłam obracając się na brzuch.
-Nie mogłabyś go podpytać?
Wzruszyła ramionami.
-Mogę spróbować.
Uśmiechnęłam się szeroko, szczerze jej dziękując. Dopiłam herbatę i pomogłam jej sprzątać.
-Grace?-Odwróciłam się do niej.-Wiesz co dzieje się z Nathanem? Nie widzę go już od dobrych kilku tygodni.
Pokręciłam głową. Sama byłam ciekawa co dzieje się z naszym przyjacielem. Po tym jak okazało się, że ktoś przejął jego ciało, wolałam nawet nie myśleć, co się z nim teraz dzieje.
Jednak ciekawość była większa i zamierzałam dowiedzieć się gdzie on się teraz znajduje.
***
Rano obudził mnie głośny budzik na poranny trening z Oliver'em. Nie oszczędził mi nawet soboty, która była jednym dniem, w którym mogłam się wyspać. Założyłam poduszkę na głowę obracając się na prawy bok. Powieki zaczynały mi się znów zamykać. Po kilku minutach otworzyłam znowu oczy, spanikowana spoglądając na zegar. Za pięć minut miałam być gotowa.
Zerwałam się jak najszybciej z łóżka, przeczesałam szczotką włosy spinając je w wysoki kucyk. Szybko zaczęłam się ubierać, chwyciłam za butelkę wody i zbiegłam na dół. Skarciłam się w myślach, za swoje głośne tupanie. Wyszłam z domu, zamknęłam go i spojrzałam w stronę ulicy. Stał tyłem do mnie. Rozmasowywał kark.
Słysząc moje kroki, odwrócił się. Miał surowe spojrzenie.
-Dotrzymuj mi tempa. Biegnij tuż obok mnie.
Skinęłam głową zaczynając biegnąc równocześnie z nim. Zmienił naszą trasę. Tym razem przedzieraliśmy się przez nadal ciemny las. Bałam się, że spuszczę go z oczu, bo momentami musieliśmy biegnąć gęsiego, tak aby przebiegnąć przez wąskie dróżki. Starałam się opanować oddech. Kątem oka spoglądałam na jego klatkę piersiową dopasowując swoje wdechy i wydechy do jego. Zaczęły boleć mnie łydki. Gryzłam wewnętrzny policzek odwracając uwagę od bólu.
Zatrzymaliśmy się nad niewielkim mostkiem. Pod nami płynęła rwąca rzeka.
Zaczęliśmy ćwiczenia. Gdy Oliver stwierdził, że w końcu nauczyłam się czegokolwiek z samoobrony, wymyślił inne przerażające zadanie.
-Musisz chwycić się tej barierki. Będziesz wisieć nad rzeką. Od ciebie zależy czy spadniesz do niej, czy nie, twoim zadaniem jest utrzymanie się na rękach. Będę odmierzać czas.
-Chyba sobie żartujesz-warknęłam pełna złości.
Jego oczy zrobiły się ciemniejsze. Podszedł do mnie, widziałam, że miał zaciśnięte usta.
-Jeżeli powtórzy ci się sytuacja z twojego wejścia do nas, jeśli będziesz w tym samym miejscu, a ktoś cię zepchnie, uwierz, nie powrócisz ani tutaj, ani do mnie. Zginiesz wśród nieczystych dusz. Ciesz się, że obudziłaś się wtedy w dobrą chwilę, inaczej wątpię, abyśmy teraz rozmawiali.-Przełknęłam ślinę. Bałam się jego tonu głosu, a także przerażająco czarnych oczu.-Więc z łaski swojej, rób to co ci każę.
Skinęłam przestraszona głową. Przeszłam przez barierkę starając nie patrzeć się w dół. Chwyciłam się mocno rurki opuszczając się ze strachem w dół. Ciągle spoglądałam na chłopaka, obserwowałam jego ruchy, nie spuszczałam wzroku od jego ciemnych oczu i liczyłam każdy zarys mięśni na jego ramionach. Wzięłam głęboki oddech. Nie potrafiłam się już utrzymać, więc pod wpływem emocji zerknęłam na dół. Serce podskoczyło mi do gardła, widząc z jaką szybkością płynie woda.
Wydawało mi się, że minęła już cała wieczność.
-Oliver...ja już nie potrafię.
Spojrzał na mnie, a później na zegarek. Pokręcił zniesmaczony głową. Łzy zaczęły płynąć po moich policzkach. Podciągnęłam się do góry i ponownie przeszłam barierkę. Nie ważyłam się nawet na niego spojrzeć. Wypiłam kilka łyków swojej wody, a koszulką otarłam nieproszone łzy.
-Nie dam rady dzisiaj już z tobą być. Wrócę sama do domu..
Gdy już przygotowałam się do biegu, chwycił mnie za nadgarstek. Jego spojrzenie złagodniało. Otarł mi kilka łez, które zostały jeszcze na moich policzkach.
-Księżniczko..nie chciałem, aby stała ci się krzywda. Po prostu wiedziałem, że dasz sobie radę. Musisz być przygotowana na takie sytuacje.-Chwycił w dłonie moją twarz.-Nie wiem co bym zrobił, gdybym cię stracił.
Wzięłam nerwowo jego ręce.
-Gdyby naprawdę ci na mnie zależało, nie ukrywałbyś tylu rzeczy przede mną. Co się stało z Nathan'em? Kim jest ta dziewczyna, która ostrzegała mnie przed tobą?
Pokręcił głową odwracając wzrok. Znów zaczął masować swój kark.
-Nie wiem co się stało z Nathan'em, odkąd jestem na Ziemi, zostałem pozbawiony wielu informacji. Myślę, że powróci do swojego ciała, aż osoba, która mu go zabrała skończy bawić się jego kosztem.-Widząc nadal moje gniewne spojrzenie, znowu pociemniały mu oczy ze złości.-Do cholery, Grace, w porządku, załatwię to. Dowiem się co się z nim dzieje...ale nie patrz tak na mnie.
-Wybacz, Oliver, ale nie potrafię cię zrozumieć. Momentami jesteś naprawdę wspaniały, nawet czasami myślę, że pomiędzy nami mogłoby coś być, ale twoje huśtawki humoru przerażają mnie. Muszę już wracać do domu.
Wiem, że chciał coś jeszcze dodać, ale nie miałam już sił, aby go słuchać. Musiałam odpocząć.
***
-Sue, ty nie mówisz poważnie, prawda?-Mruknęłam przełączając ponownie kanał.
-Chciałabym.-Usłyszałam przez słuchawkę telefonu.-Odwołali nam ferie zimowo-wiosenne. Stwierdzili, że nasza szkoła opuściła zbyt wiele dni przez większość awarii. Na litość boską, ale dlaczego my musimy na tym cierpieć?!
-Od rana się nad tym zastanawiam-westchnęłam.
-No nic, przyjedź po mnie za dziesięć minut-mruknęła rozłączając się.
W szkole, na spotkanie grupy redakcyjnej przyszła czerwonowłosa. Dowiedziałam się od znajomych, że przepisała się na drugi semestr do naszej szkoły, jej poprzednia przeniosła ją tutaj z niewiadomych powodów.
Podeszłam do niej, byłam odpowiedzialna za nowych członków i kontrolowanie wydawanych artykułów, a także przydzielania zadań. Chrząknęłam.
-Nazywam się Grace Smith, jestem główną naczelną. Jak się nazywasz i w czym się widzisz?
-Alex Hedwig, myślę, że mogę sprawdzić się we wszystkim, we wcześniejszej szkole, też należałam do takiego kółka.
Skinęłam głową prowadząc ją do jej biurka.
-A czemu nadal tam nie jesteś?
Zaśmiała się beztrosko.
-Gnębili mnie, dyrektorka zdecydowała, że to będzie najlepsze rozwiązanie.-Uśmiechnęła się słabo.
-Hm, może chciałabyś napisać o tym artykuł? Niekoniecznie o sobie, ale coś, aby pokazać niektórym prześladowcom co o tym myślisz? Taki artykuł zmuszający do myślenia? Możesz też w razie czego użyć jakiegoś pseudonimu.
Jej oczy rozjaśniły się ze szczęścia.
-Jasne, to świetny pomysł.
-Super, dam ci za niedługo znać czy masz ograniczone miejsce, bo nie ja zajmuje się czcionkami i wielkością.
Po zakończonych pracach, pozbierałam swoje rzeczy z biurka. Czerwonowłosa robiła to samo.
-Grace?-Dotknęła mojego ramienia, kiedy zamykałam salę.-Chciałabym cię przeprosić, musiałaś o mnie sobie naprawdę pomyśleć, kiedy mówiłam ci o Oliveru, ale chciałam się tylko ostrzec. Jesteś naprawdę świetną dziewczyną i mam nadzieję, że on cię nie zniszczy.
Spojrzałam na nią.
-Nie rozumiem o co ci chodzi.
-Och...po prostu uważaj na siebie, dobrze?
Skinęłam głową odprowadzając ją wzrokiem.
***
Obudziłam się z krzykiem w nocy. Przedstawiała mi się Alex w męczarniach, na które bez skrupułów spoglądał mój anioł stróż. Wyglądała tak bezbronnie, było mi tak jej szkoda.
Później zamiast jej twarzy, widziałam swoją.
Widziałam siebie.
Długie czerwone włosy zamieniły się w blond, a szare oczy straciły błysk, kolor ich zmienił się tak samo szybko jak za jej miejsce pojawiłam się ja.
Po moich policzkach płynęły łzy, kiedy w głosie ciągle brzęczał mi głos, że nie pozwoli mnie zranić, a tam jednak spoglądał na mnie bez cienia emocji.
Zupełnie obojętny.
***
Przy stoliku siedziałyśmy same z Sue. Oliver i David, nadal się nie pojawiali.
Z tacą podeszła Alex, uśmiechnęła się do nas nieśmiało.
-Czy...czy mogłabym do was się przysiąść? Bo wszyscy już jednak mają miejsca i...
-Jasne, siadaj.-Odparła Sue przysuwając się tak, aby dziewczyna miała miejsce, aby usiąść.
Czerwonowłosa, mając buty na płaskiej podeszwie była nawet niższa ode mnie. Miała drobną postawę, chude nogi i ręce, a także uwydatnione policzki. Uśmiechała się szczerze i po dłuższej rozmowie z nią, naprawdę była miła i wesoła. Dziwiłam się dlaczego chłopacy tak jej nie znosili. Była urocza i nie zachowywała się jak czysta idiotka. Ceniłam to.
Po wyjściu ze szkoły, opierał się o mój samochód Oliver.
-Widzę, że się zaprzyjaźniłyście...
Przewróciłam oczami otwierając auto.
-Błagam cię, Grace. Nie słuchaj zawsze tego co inni ci mówią.
-Czyli równie dobrze mogę nie słuchać Ciebie.
Westchnął podnosząc oczy do góry.
-A zresztą, po co ja się martwię? Mam tylko doprowadzić do tego, abyś w razie czego, po przejściu na stronę zmarłych była przygotowana. Nie musimy się nawet przyjaźnić, mam gdzieś co o mnie myślisz, bądź gotowa jutro o 4.
-Czemu tak wcześnie?-Jęknęłam.
Wzruszył ramionami bez cienia uśmiechu.
-Nie zrozumiałeś mnie. Jeśli ty unikasz tematu o niej, a ona o tobie nie, będzie mi łatwiej od niej coś wyciągnąć.
-Dowiesz się tylko jakim jestem bezuczuciowym draniem, nic nowego.
Odszedł nie oglądając się nawet za siebie.
-Ale nim nie jesteś...-szepnęłam.
Aaa!!!... czemu oni sie kloca?! Pf! Oni maja byc raazem :'[ Suuuper rozdzial ;)
OdpowiedzUsuńKocham kocham kocham ♥♥♥♥ Czekam na nexta!! 👌💙💙
OdpowiedzUsuńŚwietnie to wymyśliłaś:* Czekam na kolejne rozdziały, aaa <3
OdpowiedzUsuń