poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Rozdział 9

Dedykacja do Wiśni, bo to mój supi fan haha:*
Obudził mnie budzik. Zaspana spojrzałam na wyświetlacz, piąta dwadzieścia. Wstałam niechętnie z łóżka, poszłam umyć zęby pomalowałam delikatnie rzęsy tuszem, a rozczesane włosy spięłam w wysoki kucyk. Przebrana, wyszłam przed dom. Oliver już tam stał. Uśmiechnął się do mnie. Wiedziałam, że rzadko to robi, dlatego cieszyłam się, że obdarzył mnie nim.
-No to księżniczko, spróbuj mnie dogonić, to będzie twoja rozgrzewka-puścił mi oko i ruszył szybkim biegiem przed siebie. Zaskoczona rzuciłam się do pościgu za nim. 
Po kilku minutach zaczynałam odczuwać jak mój oddech robi się płytki, a nogi uginają się pode mną. 
-Oliver! Nie dam już rady, błagam, zatrzymaj się!-Krzyknęłam.
Słyszałam odprężony i bez żadnych trudności spokojny głos. 
-Dasz radę, jeśli zdołasz mnie złapać, zakończymy twoją rozgrzewkę.
-To nie rozgrzewka! To mordęga! 
Słyszałam jego cichy śmiech. Zwolnił trochę, chyba tylko po to abym go złapała, jednak jeśli już byłam blisko dotknięcia go, przyśpieszył. Westchnęłam. 
Zatrzymał się, a ja z całą szybkością wpadłam na jego plecy. Odbiłam się od nich i wylądowałam na ziemi. Wstrzymywał się od śmiechu, rozbawiony podając mi dłoń.
-Bardzo śmieszne-warknęłam otrzepując się od ziemi. 
Dopiero teraz zauważyłam gdzie się znaleźliśmy. Byliśmy w oddalonej części miasta. Ze wzgórza było wszystko widoczne. Zdążyłam dostrzec oddalone budynki, centrum miasta i duży park. Samochody już nawet o tej porze jeździły po głównych ulicach. Wzięłam głęboki oddech. Serce biło mi jak oszalałe, a mięśnie odmawiały posłuszeństwa. Chłopak rzucił mi wodę. Wypiłam prawie całą zawartość za jednym tchem. Odwróciłam się do niego. Uważnie mnie obserwował.
-Zanim dojdziemy do części związanej z twoim kontrolowaniem do wejścia zmarłych, musimy popracować nad twoją samoobroną.
-Co? Przecież to potrafię..
-Ciekawe..bo jak odbywały się zajęcia z samoobrony nie widziałem cię na nich.
Na mojej twarzy wpełznął delikatny rumieniec.
-Tak..ale na wfie ćwiczyliśmy kilka chwytów, potrafię je zrobić.
-W porządku-odezwał się.-Wypróbuj je więcej na mnie.
-Słucham?!-Pisnęłam.
Chłopak spojrzał na mnie bez cienia uśmiechu.
-Muszę być pewny, że jeśli nie czuwam nad tobą, dasz sobie w pewnych sytuacjach radę.
Przegryzłam wargę podchodząc do niego niepewnie. Zdecydowanym ruchem próbował mnie wytrącić z równowagi, ale szybko chwyciłam za jego przedramię pociągając...za słabo, bo widziałam jak jego kąciki ust podnoszą się nieśmiało w górę. Próbowałam wyrwać się z jego uścisku, ale na nic były moje trudy. Gdy już chciałam wykorzystać następny chwyt, który kiedyś pokazywał mi nauczyciel, chłopak przerzucił mnie tak, że zrobiłam salto i w ostatnim momencie, przed dotknięciem ciałem o trawę, złapał mnie.
Pokręcił zniesmaczony głową.
-Masz tyle predyspozycji, aby wygrać, że śmieszy mnie jak ty to robisz. Po pierwsze twój wzrost, dzięki niemu jesteś zwinna i szybsza. Mięśnie brzucha-dotknął ich swoimi dłońmi, a moje ciało poczuło przyjemne dreszcze.-Dokładnie tak powinny się napinać, musisz nad nimi panować. Postawa, którą przyjmujesz jest bardzo łatwa do pokonania cię. Ugnij kolana i trzymaj ręce tak, aby w razie konieczności zasłonić się nimi.
Skinęłam niepewna głową. 
-Skąd ty to wszystko wiesz?
-Nie bez powodu mam miano anioła stróża, nie uważasz?-Szepnął do mojego ucha aksamitnym głosem. 
Znowu mój brzuch napiął się. Przyjęłam pozycję jaką mi kazał i w razie czego byłam zdolna uskoczyć w bok. 
Nasze ćwiczenia trwały dosyć długo. Cieszyłam się, że dzisiejszego dnia przychodzimy dopiero na dwunastą, aby zapraszać młodsze klasy do naszej szkoły. Miało odbyć się też przedstawienie, w którym brałam udział jako narratorka. Wystarczyło, że będę czytać tekst z kartki. 
Pot zaczął lepić mi się do koszulki. Byłam już wykończona, a zarazem przerażona, że każde dotknięcie Oliver'a, wywoływało u mnie takie emocje. 
Nigdy nie byłam zakochana i nawet nie wiedziałam jak to jest. 
Bywało, że spotykałam się z chłopakami na randkach, ale nigdy przy ich dotyku nie czułam się jak z Oliver'em. 
-Szybko się uczysz, ale minie jeszcze kilka dni zanim wszystko dojdzie do końca. Pamiętaj, Grace, musisz być zawsze czujna. Tutaj już nie jest bezpiecznie. 
-Dlaczego nie zajęliśmy się od razu czymś ważniejszym? Przecież jeśli oni mnie zabiją, to nie opanuje tego.
-Jeśli cię złapią, to mogą tego dokonać. Najpierw musisz nauczyć się walczyć. Czy ty myślisz, że tam u góry jest wszystko poukładane?
-Tak, tak właśnie myślałam-mruknęłam spoglądając na niego.
-No to się zawiedziesz. Dopiero po pewnym czasie doznasz spokoju, uwierz mi. Nawet ja tego nie dotrwałem.
Przegryzłam wargę odwracając wzrok.
***
W szkole pojawiło się wiele nowych twarzy. Na początku wszystkim napotkanym osobom rozdawałam ulotki. Niektórzy dziękowali i uśmiechali się, a inni nawet nie sięgnęli po nie ręki. Dziwiłam się. Przecież rozważali opcję dostania się tutaj, powinni wiedzieć jak najwięcej o naszej szkole.
Kilka razy minęłam się z Oliver'em na korytarzu. Nie obdarzył mnie swoim uśmiechem. Spoglądał niespokojnie przed siebie.
Zaczepiłam go, kiedy zastałam go samego, bez Davida. Spojrzałam na niego próbując wyczytać cokolwiek z jego oczu.
-Oliver, co jest?
Pokręcił głową i bez obejrzenia się, po prostu odszedł. Przeklęłam w myślach idąc na salę gimnastyczną.
Wszystko było już przygotowane. Przy stołach kręciło się dużo ludzi, w poszukiwaniu darmowego napoju i picia. Na przystrojonych ścianach, wisiały zdjęcia grupy teatralnej, wolontariackiej, sportowców, muzycznej, redakcyjnej, matematycznej i odkrywczo-historycznej. Zaśmiałam się w duchu spoglądając na zwariowane zdjęcia moich znajomych. Nawet na jednych ze zdjęć stałam ja. Byłam główną naczelną w grupie redakcyjnej, sama zresztą musiałam dopilnować, aby wszystkie artykuły i ilustracje, które zostały wywieszone na szkolnych korytarzach, a nawet tutaj, prezentowały się jak najlepiej. Czasami uczęszczałam nawet do grupy muzycznej, pełniłam głównie rolę gitarzystki i chórku. Mimo wszystko uśmiechnęłam się widząc jak Nathan obejmuje mnie na wspólnym zdjęciu należącego do kółka muzycznego. Brakowało mi go.
Chciałam, aby mi pomógł. Wiedziałam, że ostatnie tygodnie nie należały do niego, że nie był niczemu winny.
Marzyłam o tym, abym mogła znowu z nim porozmawiać. Jak z prawdziwym przyjacielem.
Niepewnie podchodziły do mnie młodsze dziewczyny uśmiechając się nieznacznie. Pytały o wszystko związane z grupą redakcyjną, czasami dopytywały się o innych przedstawicieli poszczególnych zainteresowań. Wprost z przyklejonym uśmiechem wskazywałam im ich.
Gdy odeszły znowu rzuciłam okiem na zdjęcia, znalazłam go. Oliver należał do grupy matematycznej i sportowców. Nie uśmiechał się. Razem z innymi jego przyjaciółmi, stał z założonymi rękami spoglądając prosto w obiektyw. Wyglądał na pewnego siebie, przystojnego chłopaka.
Kiedy dobiegła godzina szesnasta szybko weszłam na scenę. Powitałam wszystkich i opowiedziałam krótko o tym co dzieje się w naszej szkole. Zauważyłam, że większość słuchała uważnie od czasu do czasu wymieniając się uwagami.
-Jeżeli ktoś miałby jakiekolwiek dodatkowe pytania, proszę kierować je do naszej przewodniczącej, Natalie Evans, ewentualnie do każdego z przedstawicieli kół. Grupa teatralna jednak chciałaby przedstawić wam krótkie przedstawienie. Serdecznie zapraszam do oglądania.
Stanęłam z boku, od czasu do czasu pełniąc rolę narratora, czytając głośno i wyraźnie.
Sue grała główną rolę. Była naprawdę świetną aktorką. Zauważyłam, że David nie potrafił spuścić z niej oka.
Jedna z nowych uczennic niepokoiła mnie. Spoglądała prosto na mnie. Nawet gdy zaskoczona podnosiłam brwi, nie odwracała wzroku. Miała duże szare oczy i długie, sięgające aż do pośladków, czerwone włosy. Czasami uśmiechała się złośliwie kręcąc kosmyk włosa na palcu. Niepewnie spojrzałam na Oliver'a, który widział mój niepokój w oczach.
Najdziwniejsze było to, że dziewczyna wyglądała na więcej niż szesnaście lat, mogłam jej spokojnie dać z dobre dziewiętnaście, choćby kończyła już tą szkołę.
Kiedy myślała, że nie widzę, spoglądała ukradkiem na mojego anioła stróża. Był to wzrok pełen rozmarzenia i tajemnic, które nie mogłam pojąć.
***
Po przedstawieniu zdecydowanym, szybkim ruchem podeszła do mnie czerwonowłosa. W wysokich butach przewyższała mnie o może dwadzieścia centymetrów, dlatego schyliła się ku mojego ucha.
-Uważaj na Olivera...nie bądź w stosunku do niego zbyt ufna, ja zaufałam i nie wyszłam z tego zbyt dobrze..
-A niby czemu miałabym ci uwierzyć?-warknęłam.
Zaśmiała się.
-Rób jak chcesz, ale potem nie przychodź z płaczem.
-Do ciebie nigdy.
-Posłuchaj, Grace-mruknęła zniżając ton.-Mówię po prostu to z czystej grzeczności, nie z urazy. Musisz na niego uważać. Oliver jest impulsywny, a czasami nawet agresywny. Jest dobry, to na pewno, na pewno nie rani kogoś dobrowolnie, ale znam go i nie chcę, abyś przez niego cierpiała.
-Nie musisz się o to martwić.-Usłyszałam za swoimi plecami głos Oliver'a. Poczułam dreszcze na rękach słysząc jego chłodny ton.
Dziewczyna prychnęła i odeszła spoglądając na mnie ostatni raz.
-Kto to był?-zapytałam cicho.
-Nikt ważny..-oznajmił wymijająco.
Odwróciłam się do niego, ale on, od razu zawrócił idąc do Davida zdenerwowany.
Zaciekawiła mnie ta dziewczyna i zamierzałam dowiedzieć się o niej jak najwięcej.




1 komentarz:

  1. Takie znowu krotkie to to nie jest 😉 Rozdzial GENIALNY!!! A cos mi mówi,że ta ruda bd miała racje :(( i sie zdenerwowałam...
    NO I DZIĘKI ZA DEDYK. / wiśnia ;**

    OdpowiedzUsuń